Kana Galilejska

Opublikowano 24 lutego 2016 o 11:23

Dzisiaj stwierdziłam, że czuję się jak w Kanie Galilejskiej! 

 

309025_2625061994145_600230197_nTak! W moim domu dzieją się cuda i właśnie teraz to sobie uświadomiłam. Pranie nigdy się nie kończy. Co wrzucę do pralki ciemne ubrania, to za chwilę stwierdzam, że jeszcze czas na jasne ubrania. Na drugi dzień patrzę, a tu pościele trzeba wyprać, no a co z kocami? No też czas i na nie. Jak już się uporam z tym wszystkim, to znowu kosz z ciemnymi pełen, no to siup! do pralki! Kończy się pranie mówię ufff, no! w końcu. A dupa! Bo Kropek2011 w nocy się zeszczał i piać na nowo pościel trzeba wyprać. No to pralka pierze jak już skończy i wszystko powieszę, patrzę na kosz z białymi rzeczami! No kuźwa znowu pełen!

 

Ja się pytam: „O co chodzi?”

 

Czy ja jestem uzależniona od dźwięku pralki? Czy to się nigdy nie skończy?

 

No to znowu się pytam: „Jak to było kiedyś?”

Nie było pralek automatycznych, tylko franie udające wielki wir. Czy my kiedyś chodziliśmy przez tydzień ubrani w jedno i to samo? Czy my się kiedyś nie brudziliśmy? Mamo!!! Jak Ty dawałaś radę???

 

To samo ze sprzątaniem. Sprzątasz, układasz, przestawiasz, by na drugi dzień robić to samo. Czasami czuję się jak w kreskówce, jak w przyspieszonym tempie robię w kółko to samo.

Ścielenie łóżek, zamiatanie, wrzucanie prania do pralki, potem wieszanie, odkurzanie, ścieranie kurzy, cyk! zmywarka włączona, cyk! zmywarka opróżniona, zabawki na półkę i do skrzynek cyk! pod łóżko, segregacja plastików i szkła, cyk! i już stoją w workach do wyniesienia. Siadasz wieczorem zamykasz oczy, otwierasz, no i znów patrzysz na zlew! A!!!! cyk! naczynia w zmywarce, cyk! zmywarka opróżniona!

 

Ostatnio wchodzi do domu Kropek2011 z przedszkola, idzie do swojego pokoju po czym po chwili wychodzi i mówi: „Mamusiu dziękuję, że mi tak ładnie posprzątałaś” 🙂

Dzięki Bogu, że ktoś docenia te cuda domowe. No, tak jest posprzątane więc jest teraz sporo miejsca na robienie bałaganu. 😉




Komentarze

  1. PanCyferka:

    Jest na to idealne rozwiązanie, o którym trąbie już od dłuższego czasu… Bąbel 2006 ma już 10 lat i jak na razie to zachowuje się bardziej jak księżniczka, która ma służbę niż członek naszej rodziny. To samo tyczy się Kropka.

    No ale wiem, sama mi mówiłaś… jak masz jej zwracać uwagę, ponaglać, kazać, to wolisz to sama zrobić.

    Spoko, za 2 dni weekend i znowu nie będziesz musiała robić obiadu 🙂


  2. Kobieca Myślodsiewnia:

    He… u nas też pralka mogłaby na okrągło chodzić. Ale nie chodzi – zwalam winę na kiepskie suszenie 😉 😉
    Choć ostatnio moja eL. przyszła do mnie z zażaleniem – „mamo, zrób nasze pranie bo nie mam gdzie brudów w rzucać”. Dobrze, że chociaż wie, że pranie nie robi się samo 😉 😉


  3. Babcia Tania:

    Odpowiem na pytanie.
    1. Mieliście o wiele mniej ciuchów. Były w szkole fartuszki.
    2. Mój błąd był taki, że za dużo krzyczalam, że balaganicie. To nic nie dało. Sama też ciągle chodziłam i po Was sprzatalam.
    Pranie – jak 3 najmłodsze miało rok w domu pojawiła się pralka automatyczna. To był w tedy luxus w domu.
    Jak przez parę lat pralam we Frani – do dziś nie wiem, jak dawalam radę.
    Kolejki, wyprawy wielbladowe na plażę, wyprawy do kina – to był wyczyn tamtych lat:)
    Napiszę na koniec – choć dziś samochody, ulepszacze elektroniczne – nie umialabym dziś chować dzieci. Każde pokolenie ma inaczej – nigdy nie powiem, zwiał górze. Choć było mi ciężko, powiem szczerze – tęsknię za tamtymi latami. Zanim 3 się ubralo, 1 już było brudne. Mówię – pokażcie swoje ołówki, na zasadzie sztafety mi pokazywaliscie:). I tak mogłabym pisać i pisać.


  4. Babcia Tania:

    „Zwiał górze” ma być – miałam gorzej


  5. Kobieca Myślodsiewnia:

    A ja się – tak przy okazji – zastanawiam jak to było jak pralek w ogóle nie było!?!?! Tylko że pewnie i ciuchów wtedy nie było w takim nadmiarze… Albo presji społecznej, że trzeba w czystych gatkach chodzić 😉 😉


  6. PanCyferka:

    @Kobieca Myślodsiewnia: no jak było… śmierdząco było… kiedyś się tym nie przejmowano 🙂 Były perfumy 🙂


  7. kaha80:

    Częstsze mycie skraca życie, skóra się ściera i człowiek umiera pewnie takie powiedzonka wtedy były na tapecie 😀


  8. Kobieca Myślodsiewnia:

    😀 😀 😀 😀 😀


  9. PanCyferka:

    Mądrzy ludzie, żyją w brudzie.


  10. Anonim:

    Świnia się nie myje a żyje 🙂


  11. Monika:

    Ja nie Anonim – ja Monia 🙂


  12. Hanka:

    „Mamusiu dziękuję, że mi tak ładnie posprzątałaś” – Chyba czas zeby dzieci odpowiedzialne byly za sprzatanie wlasnego pokoju. Nawet pan Cyferka sam zauwazyl juz nastawienie swoich dzieci. Odkurzacz do reki i lecimy!




Zostaw Komentarz

:

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dopadł mnie – NOSICIEL

  Stało się... Dopadł mnie... Już dawno go nie było... NOSICIEL!       Przychodzi nie proszony, niespodziewanie i osacza....

Zamknij