Rumień zakaźny

Opublikowano 28 marca 2014 o 10:22

Należymy do tej kategorii ludzi co szafka z lekami jest prawie pusta. Tfu, tfu odpukać rzadko chorujemy, a co za tym idzie wizyty u lekarzy to rzadkość.doctor

Myślę, że to w genach przekazałam moim dzieciom. Tak, tak, to ja przekazałam bo będąc dzieckiem niejednokrotnie musiałam udawać przed mamą choroby, by móc nie iść do szkoły. W szkole panowała epidemia, a tylko ja zdrowa jak ryba. Było to wtedy strasznie denerwujące 🙂 Też chciałam mieć labę. PanCyferka jako dziecko przynajmniej raz w miesiącu chorował i szprycowali go antybiotykami, a wiadomo jakie spustoszenie robią antybiotyki w organizmie. PanCyferka nie zaliczał się do okazu zdrowia: wątły i chorowity, dlatego „zdrowe” geny przypisuję swojej osobie 🙂

Ostatnio jednak coś dziwnego się wydarzyło w naszym domu.

Zauważyłam jakiś czas temu na twarzy Kropka2011 jakieś dziwne plamy. Na początku nie przejęłam się tym za bardzo, bo takie rzeczy się zdarzają. Plamy jednak po dwóch dniach rozsiały się na całe ciało, wyglądał jak żywa mozaika. Plamy nie były wypukłe, raczej nie widziałam, by Kropek2011 się drapał i co najdziwniejsze to coś najbardziej widoczne było po nocy. Chwilami wyglądał jakby się poparzył, bo kolor mozaiki był bardzo intensywny. Myślałam, że to jakieś uczulenie na żywność lub proszek czy mydło. Nie martwiłam się tym za bardzo, ale gdy Bąbel2006 któregoś dnia wróciła ze szkoły mało nie padłam. Była cała w gigantycznej czerwonej plamie. Wtedy zaczęłam się martwić. Dwoje dzieci ma uczulenie…. tylko na co? Ja i PanCyferka jak detektywi przeprowadzaliśmy śledztwo. Eliminowałam z menu to co wydawało się, że mogło ich uczulić. Pozmieniałam pościele, wywietrzyłam materace i wymieniłam mydła, płyny i szampony.

1921016_10203560788208643_1438673287_oNiestety cały nasz trud na marne, plamy nie znikały, a nawet wydawało się, że są intensywniejsze, zwłaszcza rano. Do tego Bąbel2006 skarżyła się na okrutny świąd. Wyczytałam chyba cały internet, niestety nie znalazłam odpowiedzi co to może być. Postanowiłam wybrać się z dziećmi do lekarza, na nasze nieszczęście naszej pani doktor nie było, trudno poszliśmy do kogoś kto był na zastępstwie.

Na złość o godzinie 17:00 gdy była wizyta lekarska plamy i mozaika zniknęła. Jednak ja uzbrojona w aparat fotograficzny mogłam pokazać jak dzieci wyglądają gdy to coś im wyłazi na wierzch. Pani doktor patrzyła na początku na mnie jak na wariatkę, mówi o czymś czego nie ma. Pokazując zdjęcia myślałam, że będzie mogła postawić diagnozę. Brak gorączki, apetyt bez zmian, świąd skóry i dziwna wysypka, która na zmiany temperatury pojawia się lub znika. Siedząc tak w gabinecie nagle Bąbel2006 zaczęła się zmieniać! Plamy wyłaziły jak na zawołanie. Dokturka patrzyła i robiła poważną minę. Pomyślałam to chyba już wie, bo co chwilę zaglądała do jakiejś mądrej księgi. Nagle pada z ust pani doktor: „Moim zdaniem to mogą być owsiki”. Co?! Owsiki?! Pogięło ją! Nie wytrzymałam. Zadałam jej proste pytanie: „Nie uważa Pani, że przy owsikach dzieci nie usiedziały by na pupie? Chyba swędział by ich odbyt?” Zrobiła dziwną minę, ale podtrzymała swoje przypuszczenia i dała skierowanie na badanie kału. Dodatkowo przepisała lek, który miałby złagodzić uczulenie. trochę nie trzymało się to kupy. Podejrzewa owsiki, ale daje lek dla alergików! Dobra, nic…. poszliśmy do apteki, a tam moja sąsiadka farmaceutka. Streściłam jej wizytę lekarską, a ta parsknęła śmiechem. Owsiki? Nie ma takiej opcji, Kropek2011 nie usiedział by na tyłku. No i pani farmaceutka w tym momencie jest dla mnie wiarygodniejsza niż pani doktor po studiach medycznych. Do tego jak zobaczyła jaki lek im przepisała to się załamała. Dowiedziałam się, że to lek po którym jest się sennym i przez 10 dni moje dzieci były by praktycznie nieprzytomne.

Wróciliśmy do domu i postanowiliśmy olać owsiki i lek. Stwierdziliśmy, że poczekamy i zobaczymy co się będzie działo. Tego wieczora sąsiadka przysłała mi stronę bym zerknęła czy przypadkiem moje dzieciaki nie chorują na….. uwaga….. Rumień zakaźny! No tak! To jest to! Skupiliśmy się na alergii, bo jak jest uczulenie na ciele to człowiek myśli, że dziecko coś zeżarło lub coś dotknęło co je uczuliło. Nie pomyślałam o chorobach zakaźnych. No sąsiadka moja wielka! Pół osiedla zastanawiało się co to może być, nawet w szkole panie pytały się co dolega Bąblowi2006.1517933_10203564081650977_264870132_n

Diagnoza postawiona przez sąsiadkę i dr Google jest trafiona w dziesiątkę. Możecie poczytać o tym tutaj oraz tutaj

Najważniejsze, że choroba nie jest groźna, nie ma na nią leku, musi samo minąć i nie pozostawia następstw. Osoba, która przejdzie tę chorobę uodparnia się na nią. Cieszę się, że dzieci zachorowały na rumień. Brzmi to dziwnie? Wiem, ale to dlatego, że za nim zachorowały dzieci to PanCyferka zaniemógł i to tak strasznie, że miałam w głowie czarne myśli. Całą rodzina się martwiła. PanCyferka młody, zdrowy facet nie mógł ruszyć się z łóżka, ubieranie skarpet było przez niego niemożliwe, krojenie kotleta to była męczarnia, a odkręcenie butelki z wodą? Szkoda gadać. Cały tydzień mąż zwijał się z bólu, każdy staw go bolał i do tego spuchł. Miał już umówioną wizytę u reumatologa gdy nagle zachorowały dzieci. Czytając objawy rumienia u dorosłych okazało się, że to dokładnie takie objawy jakie miał PanCyferka. Rumień dorosłego powala na łopatki i atakuje od środka, rzuca się na wszystkie stawy, a u dzieci pojawia się na zewnątrz na skórze.

Mówię Wam, ulżyło mi, gdyby nie dzieci, to do dzisiaj byśmy nie wiedzieli co było PanuCyferce. Czyli to mąż przywlókł te choróbsko do domu 🙂

Jaki morał z tej historii? Jest kilka! Lekarze czasami na wykładach śpią lub urządzają sobie wagary. Farmaceuci to chodzące encyklopedie i dobrze mieć sąsiadów detektywów oraz dr Google!

 

 




Komentarze

  1. Maadzik:

    Właśnie przerabiam rumień:)Oczywiście diagnozy lekarskiej też nie mam…. tzn mam alergia 🙂 Ja też poczytalam w internecie i wypatrzyłam zdjęcia Pierwsze syn był plamisty zaczęło się od „motyla” na twarzy i o ile u niego alergia była prawdopodobna… (zabawa w bardzo zakurzonym miejscu) o tyle Ziutka ma identyczne plamy 2 tyg później.a alergia wybitnie nie jest zakaźna. Dorzuciła bym do wniosków że specjalizacje rodzinną robią po łepkach aby zacząć zarabiać bo to najlepiej płatna robota 5 dni w tyg i bez dyżurów. Pozdrawiam


  2. Anonim:

    Podejrzewam u mojej cory to samo,czy to pojawia się i znika?można to czymś smarować..u nas rozpoznanie było w przedszkolu i to sie roznosi niestety?




Zostaw Komentarz

:

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wół i cielę

Momentami myślę sobie, że dziecko jest tworem do testowania rodziców. Po krótkich przemyśleniach, przekopując swoją pamięć długotrwałą uświadamiam sobie, że...

Zamknij